Rynek pracy stabilizuje się. Pojawia się coraz więcej ofert o prace i to nie tylko w Polsce ale również w Anglii czy Niemczech (moja kochana Portugalia ma tutaj jeszcze dużo do nadrobienia). Według MetLife oraz BlueSteps więcej (w porównaniu do 2010) menedzerow będzie szukało pracy w tym roku. Oczywiście wyniki tych ankiet dotyczą sytuacji na globalnym rynku, ale nie zmienia to faktu, ze prawdopodobnie wyniki te dadzą się przełożyć na ocenę polskiego rynku pracy. Nie o tym chce jednak pisać. Chce się bardziej skoncentrować na etykiecie opuszczania miejsca pracy.
W końcu zmiana pracodawcy nie oznacza palenia mostów za sobą. Zwłaszcza, ze styl opuszczenia firmy pozostawia osobiste wrażenie o nas. I zostawiamy ludzi, którzy posiadają opinie o nas. Negatywna opinia wróci do nas szybciej niż pozytywna. Niemcy maja powiedzenie: Każda osobę spotykamy dwa razy w życiu… I te spotkania budują nasza reputacje pracownika i człowieka.
Tutaj parę idei, jak zarządzać własnym odejściem tak aby pozostały o nas pozytywne wspomnienia:
- Łagodzenie reakcji. Każde odejście jest przeżyciem bardzo emocjonalnym, niezależnie od tego czy odchodzimy z własnej woli czy nie. Nasi współpracownicy maja prawo do nieprzewidywalnych reakcji. W przypadku jednego z moich znajomych, Adama, który był dyrektorem generalnym dużej polskiej spółki, nikt z jego kolegów z zarządu nie spodziewał się ze odejdzie, aby założyć własną działalność. Zarzucono mu brak lojalności i egoizm. Pracownicy poczuli się zdradzeni. Nie pomagały zapewnienia i deklaracje z jego strony. W trakcie spotkania z pracownikami padały takie słowa jak “zdrada” czy “oszukanie”. Nie wpłynęło to ani pozytywnie na kulturę firmy ani na budowanie reputacji Adama na “nowym” dla niego rynku. Tutaj wystarczyła by jednak tylko zwykła szczera rozmowa z kolegami z zarządu z zapewnieniem, ze jego odejście nie będzie miało negatywnego wpływu na przyszłość firmy. I przedstawienie przez Adama konkretnego planu (najlepiej w udokumentowanej formie) na okres transformacji zanim przyjdzie i zostanie wdrożony jego następcą. Takie pro-aktywne podejście na pewno złagodziłoby reakcje kolegów i współpracowników i potwierdziło zaufanie, którym Cie obdarzają.
- Przygotowanie następcy. Temat niestety zaniedbywany przez polskich menedzerow. A szkoda, gdyż to w pamięci swoich wychowanków żyje się dalej; jako mentor i człowiek, który wsparł w rozwoju kariery. Im wyższe pozycje tym lepiej jest rekrutować swoich następców z wewnątrz firmy, gdyż złożoność zajęć na stanowisku wymaga dłuższego czasu na wdrożenie danej osoby. Wiec rozglądając za nowym wyzwaniem, rozglądaj się za swoim następcą. Nie znalazłeś następcy na swoje miejsce? Przykro mi, ale oznacza to, że zaniedbałeś jedna z najważniejszych faktorów sukcesu menedżera: rozwoju pracowników…
- Pozostawienie dobrych wspomnień. Twoje zachowanie do ostatniej minuty świadczy o tobie jako o pracowniku. Unikaj przedłożonych lunchów, spóźnień czy wcześniejszych wyjść do domu. nawet jeżeli jest to kuszące… Pozostaw również porządek po sobie. W końcu nie chciałbyś być wspominany jako osoba, która pozostawiła po sobie bałagan. Już parę razy pewno słyszałeś z ust znajomych: “Adam? Wiesz jak długo po nim naprawiałem?”. Zloty środek: dobry humor, uśmiech oraz porządek w dokumentacji, systemie czy po prostu na biurku. I nie zapomnij usunac wszystkich osobistych rzeczy z komputera, maila czy szafki w kuchni
. Zawiaz ostanie konce i wrażenie po Tobie w firmie pozostanie jak najlepsze.





Facebook
Email
LinkedIn
Xing
Plaxo
StumbleUpon
SlideShare
Twitter